Rodzice mają uwagi do planów lekcji. Co usłyszeliśmy w lubuskich szkołach i kuratorium?

Eliza Gniewek-Juszczak
Eliza Gniewek-Juszczak
Małgorzata Trzcionkowska
Małgorzata Trzcionkowska
Leszek Kalinowski
Leszek Kalinowski
Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Magdalena Marszałek
Magdalena Marszałek
Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz

Wideo

Udostępnij:
- Plany lekcji są przeładowane, źle ułożone. Uczniowie siedzą od rana do wieczora w szkole. A kiedy mają się uczyć czy chodzić na zajęcia pozalekcyjne? – pytają często rodzice, dzwoniąc do redakcji. – Czy przepisy pozwalają na takie rzeczy?

Najczęściej uwagi mają rodzice klas 7 i 8, bo piszą, ze ich dzieci zbyt długo przebywają w szkole. Po wielu godzinach już nie myślą i nie są w stanie przyswajać wiedzy.

Problem zmianowości zniknął wraz z rozbudową szkoły

Jeszcze do niedawna duży problem z przeładowaniem planów lekcji był w Szkole Podstawowej nr 20 przy ulicy Szarych Szeregów w Gorzowie. Nauka była prowadzona na dwie zmiany, więc lekcje w placówce często trwały do późnych godzin popołudniowych. Tu antidotum okazała się rozbudowa szkoły o dodatkowe skrzydło, co pozwoliło na lepszą organizację zajęć. Dziś problemu ze zbyt długimi lekcjami już nie ma.
- Wcześniej rzeczywiście ta zmianowość była najgorsza, bo oznaczała, że lekcje kończyły się dopiero pod wieczór. Mieliśmy też duże trudności z ułożeniem planu, dlatego często dochodziło do sytuacji, że na przykład lekcje matematyki, które wymagają od uczniów szczególnego skupienia i koncentracji, zamiast odbywać się na początku dnia, były realizowane jako ostatnie. Po ubiegłorocznej rozbudowie naszej szkoły ten problem zniknął i lekcje rozpoczynają się typowo o godzinie 8:00, a kończą najpóźniej o godzinie 15:00 - mówi Jerzy Koziura, dyrektor SP 20 w Gorzowie.
W Szkole Podstawowej nr 13 w Gorzowie w najgorszej sytuacji są uczniowie najstarszych klas, którzy lekcje zaczynają często już o godzinie 7:15. Zajęcia kończą natomiast o 14:30.
- To bardzo zależy od klasy, bo te starsze roczniki, czyli klasy siódme i ósme rzeczywiście mają nawet 35 godzin zajęć w tygodniu, czyli po siedem godzin lekcyjnych każdego dnia. Mówimy oczywiście o tych zajęciach obowiązkowych. Jeśli chodzi o zajęcia dodatkowe, wyrównawcze czy kółka zainteresowań, to one rzeczywiście przedłużają się i trwają nawet do godziny 18:00 - tłumaczy dyrektorka placówki, Jolanta Sikora.

Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich
Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich rodzice najbardziej narzekają na przeciążone plany lekcji. Mariusz Kapała / GL

Dodatkowe zajęcia wyrównujące braki z powodu nauki zdalnej

W planach nowosolskich szkół podstawowych nie znaleźliśmy okienek. Lekcje zaczynają się o godz. 8.
W Szkole Podstawowej nr 1 w Nowej Soli może się zdarzyć, że w klasach najstarszych będzie osiem lekcji, ale wynika to z dodatkowych zajęć, z których uczniowie mogą skorzystać do końca 2021 roku. Są na nie dodatkowe środki z ministerstwa edukacji. Mają pomóc uczniom wyrównać braki wynikające z nauki zdalnej w pandemii. – Te zajęcia odbywają się w czasie pozalekcyjnym. Jednak uczniowie nie mają powyżej ośmiu godzin dziennie – mówi dyrektor szkoły Paweł Juckiewicz.
W SP nr 5 w Nowej Soli plan lekcji zawiera maksymalnie siedem godzin. Ostatnia kończy się o godz. 14.15. Zdarza się, że uczniowie klas starszych mają po dziewięć godzin. Ale ostatnie są dodatkowe i nieobowiązkowe.
– Są to kółka przedmiotowe, zajęcia projektowe lub ze wspomagania, czyli tzw. ministerialne, które są przydzielone na klasę do realizacji do grudnia – wyjaśnia dyrektor szkoły Beata Miniach.

Siatka godzin jest obszerna

- Nie można generalizować, że wszystkie dzieci zaczynają o godzinie 8, a kończą o 15. Jednak rzeczywiście, gdy spojrzy się na plan uczniów, szczególnie klas 7. i 8., widać, że siatka godzin jest obszerna. Te dzieci rozpoczynają naukę o godzinie 8, często zdarza się, że kończą po siódmej godzinie lekcyjnej, a więc o 14.30, a jest wiele takich przypadków, że również o 15.20 - mówi Małgorzata Puchacz, dyrektor Zespołu Edukacyjnego nr 1 w Świebodzinie.
Jak wskazuje, jest kilka czynników, które wpływają na taki stan rzeczy. Po pierwsze siatka godzin, ale nie tylko. Szkoły realizują zajęcia wspomagające po czasie pandemii. Uczestniczą w nich tylko dzieci, których rodzice wyrazili na to zgodę. - W naszej szkole wybraliśmy przedmioty, z których uczniowie będą zdawali egzamin, a więc język polski, matematyka i język angielski. I jeśli rodzic wyraził zgodę, a w grupie jest minimum 10 osób, to takie zajęcia dla danej klasy są prowadzone - mówi Puchacz. Trzecim czynnikiem są dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, które również w klasach starszych odbywają się na 7 lub 8 godzinie lekcyjnej. Jak dodaje dyrektor, dzień młodszych uczniów wygląda inaczej, a czas w szkole jest znacznie krótszy.
Pomimo tego, że Szkoła Podstawowa nr 6, należąca do zespołu, jest największą szkołą podstawową w mieście ( 31 oddziałów, 672 uczniów), nie obowiązuje w niej system zmianowy, tak krytykowany w dużych miastach.

Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich
Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich rodzice najbardziej narzekają na przeciążone plany lekcji. Mariusz Kapała / GL

Po pandemii wszystkim jest trudno

Na problemy lokalowe nie narzeka także Elżbieta Ciechanowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Świebodzinie. Jak mówi, placówka ma ten komfort, że każda klasa dysponuje własnym gabinetem, co ułatwia organizację pracy. Dzięki temu ta szkoła także nie korzysta z systemu zmianowego, co oznacza, że wszyscy uczniowie rozpoczynają zajęcia wcześnie rano. - Staramy się układać plan optymalnie, choć nie mamy wpływu na siatkę godzin, jednakową w całej Polsce. Dodatkowo prowadzimy zajęcia przeznaczone na wyrównywanie wiedzy. Zazwyczaj odbywają się one po lekcjach, ale staramy się też wykorzystać określone sytuacje, jak nieobecność danego nauczyciela, i wówczas wchodzi z danymi zajęciami inny, dysponujący akurat wolnym czasem. W naszej szkole jest to możliwe, ponieważ nauczyciele nie mają wielu godzin, w większych szkołach byłoby o to trudniej - mówi. Jak dodaje, część uczniów uczęszcza na zajęcia dodatkowe, jak kółka zainteresowań, w szkole, ale także poza nią. - Często podczas rozmów z uczniami słyszę, co robią po szkole. Wymieniają wtedy całą litanię. Rodzice również powinni pamiętać, że dziecko jest jeszcze dzieckiem i potrzebuje czasu wolnego. Po pandemii nam wszystkim jest trudno. Staram się uczniów miękko wprowadzać w ten czas nauki, ale ten okres będziemy odrabiać latami - podsumowuje.

Plany lekcji są takie, jakie są wymagania

W Szkole Podstawowej nr 7 w Żaganiu klasa 3 a w poniedziałki i wtorki zaczynaja pracę dopiero od piątej lekcji, czyli od godz. 11.45, kończą o godz. 15.15.
Klasa 3b ma taki sam plan lekcji w poniedziałki, zaś we wtorki zaczyna od 3 lekcji. W tygodniu są to 4 lekcje dziennie, we wtorki i piątki 5 lekcji dziennie. We wtorki na ostatnich lekcjach są 2 godziny wf.
Klasy 7 i 8 mają dziennie 7 i 8 lekcji, kończących się najpóźniej o 15.15.
W Szkole Podstawowej nr 5 jest podobnie. Największy natłok zajęć, do godz. 15.15. mają uczniowie klas 7 i 8.
Koła przedmiotowe w PSP 7 działają w czasie godzin lekcyjnych, ale niektóre kończą się najpóźniej o godz. 16.15.
W PSP 5 zajęcia pozalekcyjne, według planu kończą się najpóźniej o 15.55
Podobnie po 7 -8 lekcji mają uczniowie najstarszych klas w SP-8 w Zielonej Górze i w innych szkołach w mieście.

Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich
Lekcji w szkołach jest tyle, ile wskazuje na to obowiązująca siatka godzin. Najdłużej na zajęciach muszą przebywać uczniowie klas 7 i 8. I właśnie ich rodzice najbardziej narzekają na przeciążone plany lekcji. Mariusz Kapała / GL

Nie tylko rodzicom uczniów plany lekcji się nie podobają

- Nie tylko rodzicom, ale i nauczycielom wydaje się, że plan można było ułożyć lepiej, żeby nie było okienek, żeby wcześniej kończyć pracę – przyznaje jedna z nauczycielek w Zielonej Górze. – Też tak kiedyś myślałam, dopóki sama nie zaczęłam układać planu lekcji. To nie jest takie proste. I żaden program komputerowy nie ułoży dobrze planu. Bo nie uwzględni on chociażby takiego faktu, że niektórzy nauczyciele, by mieć etat, muszą pracować w dwóch,a czasem trzech szkołach. I te plany muszą być zgrane we wszystkich placówkach. Poza ty trzeba pamiętać o podziałach na grupy z języków obcych, informatyki czy wuefu. Czasem jeden uczeń dojdzie do klasy, albo od niej odejdzie i już trzeba inaczej układać plan, bo okaże się, że jest za mała liczba uczniów, by zrobić podział na grupy. Albo przeciwnie. Trzeba naprawdę uwzględnić mnóstwo różnych rzeczy jak liczbę sal, wyjścia na basen w ramach wuefu czy dodatkowe zajęcia. Jeśli zmienimy jedną rzecz, to na zasadzie domina, sypią się inne elementy.
Lekcji tyle musi być, bo uczniowie mają tyle przedmiotów i taką a nie inną podstawę programową do zrealizowania (choć MEN zapowiada jej odchudzenie).

Zasady planu lekcji

Zasady tygodniowego rozkładu zajęć dydaktyczno-wychowawczych uczniów (czyli planu lekcji) określone są w Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (DzU z 2003 r. nr 6, poz. 69, z późn. zm.). Jest w nim mowa o tym, że dyrektor szkoły zapewnia bezpieczne warunki do nauki uczniom i że plan lekcji powinien uwzględniać potrzebę równomiernego obciążenia zajęciami w poszczególnych dniach tygodnia, potrzebę różnicowania zajęć w każdym dniu, zasadę niełączenia w kilkugodzinne bloki zajęć z tego samego przedmiotu. Nie ma w nim mowy o tzw. okienkach, na które także skarżą się niektórzy rodzice. A skoro nie ma, to znaczy, że są dozwolone.
Od dyrektorów szkół słyszymy jednak, że robią oni wszystko, by tych okienek nie było. Bo przecież mają oni zapewnić uczniów bezpieczeństwo podczas całego pobytu w szkole, więc łatwiej o nie na lekcjach. I z tzw. okienkami mamy raczej do czynienia w szkołach ponadpodstawowych.
O to, czy problemy z planem lekcji rodzice uczniów zgłaszają do kuratorium, pytamy lubuską kurator oświaty Ewę Rawę. Przyznaje, że takie sygnały LKO miało niezmiernie rzadko. Za każdym razem szkoła, o której była mowa, została skontrolowana.
Takie kontrole przeprowadza też przy okazji swoich wizyt w szkołach sanepid. Jeśli ma uwagi, podobnie jak kurator, nakazuje poprawę planu lekcji

WIDEO: Matura 2021. Jakie zasady? Terminy i informacje

Materiał oryginalny: Rodzice mają uwagi do planów lekcji. Co usłyszeliśmy w lubuskich szkołach i kuratorium? - Zielona Góra Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie