Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Bartosz Zmarzlik w memoriale Edwarda Jancarza szybki jak zajączek. Nie dogoniły go żużlowe charty

Robert Gorbat
Robert Gorbat
Jakub Pikulik
Jakub Pikulik
30 marca w Gorzowie odbył się XVIII Memoriał Edwarda Jancarza. Zawody wygrał panujący indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik.
30 marca w Gorzowie odbył się XVIII Memoriał Edwarda Jancarza. Zawody wygrał panujący indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Jakub Pikulik
W Wielką Sobotę, 30 marca, 18 żużlowców ścigało się w Gorzowie w XVIII memoriale Edwarda Jancarza. Niespodzianki nie było – z kompletem punktów zwyciężył wychowany na owalu przy ul. Śląskiej, aktualny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik.

Ależ to było oczekiwanie, ależ to były korki! W sobotnie popołudnie, aby dostać się na stadion im. Edwarda Jancarza w Gorzowie, gdzie został rozegrany XVIII memoriał tego wielkiego sportowca, trzeba było spędzić w samochodzie prawie godzinę. Tyle zajmował 2-kilometrowy dojazd z centrum miasta, spod katedry, do obiektu przy ul. Śląskiej. Ale kibice nie narzekali. Bo tak bardzo stęsknili się za speedway’em, że byli w stanie zaakceptować wszystkie niedogodności!

30 marca w Gorzowie odbył się XVIII Memoriał Edwarda Jancarza. Zawody wygrał panujący indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik.
30 marca w Gorzowie odbył się XVIII Memoriał Edwarda Jancarza. Zawody wygrał panujący indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Jakub Pikulik

Zmarzlik dominował od początku

Wielkie, 23-biegowe ściganie z udziałem siedmiu indywidualnych i drużynowych, juniorskich lub seniorskich, aktualnych bądź byłych mistrzów świata zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami – od pewnego zwycięstwa Bartosza Zmarzlika. W II gonitwie gorzowscy kibice mieli chwilę przyjemności, oglądając triumf – po ciekawej walce – nowego nabytku Stali Jakuba Miśkowiaka nad Kaiem Huckenbekiem. Dobrego nastroju widzów nie popsuł w III wyścigu Martin Vaculik. Mimo przegranego startu, na dystansie objechał Daniela Bewley’a i pewnie zainkasował trzy „oczka”. By „stalowej” radości było jeszcze więcej, na zakończenie pierwszej serii Szymon Woźniak znalazł szybką ścieżkę po zewnętrznej i popisowo wyprzedził prowadzącego po starcie Patryka Dudka.

– Czyżby to miał być pojedynek naszych asów z Bartkiem Zmarzlikiem? – zastanawiali się na trybunach fani żółto-niebieskich.

Bracia walczyli bez pardonu

Ciekawie zaczęła się druga runda – od braterskiego pojedynku Pawlickich. Piotr już na pierwszym wirażu odwiózł pod bandę Przemysława i pojechał po trzy punkty. A Przemek zaliczył drugą „śliwkę”. W VI biegu niespodzianki nie było. Choć Zmarzlik nie wygrał startu, to już na wyjściu z pierwszego łuku zostawił w tyle wszystkich rywali i minął „kreskę” z przewagą kilkudziesięciu metrów nad drugim Oskarem Fajferem. W wyścigach numer VII i VIII swoje aspiracje odegrania czołowych ról w memoriale zgłosili Dudek i Kacper Woryna. Obydwaj prowadzili od startu do mety, niezagrożeni przez konkurentów. Ale i tak po pierwszej serii startów komplet sześciu „oczek” miał na koncie tylko jeden zawodnik – panujący indywidualny mistrz świata z Kinic.

By nie było zbyt cukierkowo dla fanów „Staleczki”, w IX gonitwie Jack Holder pokazał plecy trzem gorzowianom: Vaculikowi, Woźniakowi i Oskarowi Paluchowi. A w następnym wyścigu doszło do pojedynku liderów – Zmarzlika i Dudka. Równo było tylko na pierwszym wirażu. Potem Bartek mógł się już oglądać za siebie i sprawdzać, jaką ma przewagę nad Patrykiem. W XI biegu wreszcie odżył Przemek Pawlicki, a w w XII drugą trójkę zaliczył jego brat „Peter”. Na czele stawki ani drgnęło. Zmarzlik miał już dziewięć punktów, więc wyprzedzał Dudka o dwa, a Vaculika i Piotra Pawlickiego – o trzy „oczka”.

Bartosz Zmarzlik w memoriale Edwarda Jancarza szybki jak zajączek. Nie dogoniły go żużlowe charty
Jarosław Miłkowski

Do końca ścigali się o miejsca w półfinałach

Na początku czwartej serii gorzowskie serca znów zamarły, bo Fajfer, Miśkowiak i Paluch zostali dobre 40 metrów za Woryną. A z głośników popłynął komunikat, że z zawodów wycofał się Przemek Pawlicki. Pech na dobre zagościł na „Jancarzu”, gdyż chwilę później, w XIV gonitwie, mieliśmy pierwszy – na szczęście jedyny w całym turnieju! – upadek. Huckenbeck zaliczył uślizg na początku trzeciego okrążenia i oczywiście został wykluczony z powtórki. A w tej nie było wątpliwości, kto jest dominatorem. Przewaga odbijającego się od bandy – oczywiście wyłącznie dla nabrania szybkości! – Zmarzlika nad Vaculikiem oraz „Peterem” Pawlickim była wręcz druzgocąca. Wygrane Bewley’a w XV i Dudka w XVI wyścigu niczego nie zmieniły w generalnej klasyfikacji. Zmarzlik wciąż prowadził z kompletem 12 punktów, o dwa „oczka” przed „Duzersem” i już z bardzo znaczącą przewagą nad pozostałymi zawodnikami.

Cztery ostatnie biegi zasadniczej fazy zawodów miały znaczenie tylko dla żużlowców, ubiegających się o sześć pozostałych – po wcześniejszym awansie Zmarzlika i Dudka – miejsc w półfinale. Największymi beneficjentami tej części rywalizacji okazali się Piotr Pawlicki (najszybszy w XIX gonitwie), Vaculik (pierwszy w XX gonitwie), Maciej Janowski (drugi w XX) i Bewley (trzeci w XVII). Przed trzema finałowymi wyścigami prowadził oczywiście Zmarzlik – komplet 15 punktów, przed Dudkiem – 12 „oczek”.

Finałowe wyścigi ze znakiem jakości

Pierwszy półfinał wygrał – jakżeby inaczej! – Zmarzlik przed Woryną. Dość niespodziewanie z tyłu zostali Chris Holder i Vaculik. W drugim najlepsi okazali się Bewley i Piotr Pawlicki. Małą sensacją było odpadnięcie Dudka, który słono zapłacił za techniczny błąd, popełniony przy wejściu w drugi wiraż pierwszego okrążenia.

Stawką finału było 25 tys. zł nagrody i – w dalszej perspektywie – odcisk dłoni w gorzowskiej Alei Zwycięzców Memoriału Edwarda Jancarza. Nie mogło być inaczej – obydwie nagrody powędrowały do Zmarzlika, który przewodził stawce finalistów od startu do mety. Na drugim miejscu zawody ukończył niespodziewanie Woryna, który z niemałym trudem awansował do półfinału. A na trzecim stopniu podium stanął Piotr Pawlicki. Miejsca na „pudle” zabrakło dla Bewley’a. Taka to była polska, przedświąteczna gościnność na „Jancarzu”…

Klasyfikacja po turnieju zasadniczym

  • 1. Bartosz Zmarzlik (Motor Lublin) - 15 (3,3,3,3,3)
  • 2. Patryk Dudek (Apator Toruń) - 12 (2,3,2,3,2)
  • 3. Piotr Pawlicki (Falubaz Zielona Góra) - 11 (0,3,3,2,3)
  • 4. Martin Vaculik (Stal Gorzów) - 10 (3,1,2,1,3)
  • 5. Maciej Janowski (Sparta Wrocław) - 9 (2,2,1,2,2)
  • 6. Kacper Woryna (Włókniarz Częstochowa) - 8 (1,3,1,3,0)
  • 7. Daniel Bewley (Sparta Wrocław) - 8 (2,0,2,3,1)
  • 8. Chris Holder (Ostrovia Ostrów) - 8 (1,2,2,2,1)
  • 9. Jack Holder (Motor Lublin) - 7 (0,1,3,1,2)
  • 10. Szymon Woźniak (Stal Gorzów) - 7 (3,0,1,1,2)
  • 11. Kai Huckenbeck (Polonia Bydgoszcz) - 7 (2,1,1,w,3)
  • 12. Oskar Fajfer (Stal Gorzów) - 6 (1,2,0,2,1)
  • 13. Jakub Miśkowiak (Stal Gorzów) - 4 (3,0,0,1,0)
  • 14. Przemysław Pawlicki (Falubaz Zielona Góra) - 3 (0,0,3,-,-)
  • 15. Wiktor Przyjemski (Motor Lublin) - 3 (1,2,0,0,0)
  • 16. Oskar Paluch (Stal Gorzów) - 1 (0,1,0,0,0)
  • 17. Villads Nagel (Stal Gorzów) - 1 (1)
  • 18. Jakub Stojanowski (Stal Gorzów) - 0 (0)

Finałowe wyścigi

  • I półfinał: Zmarzlik, Woryna, Ch. Holder, Vaculik.
  • II półfinał: Bewley, Piotr Pawlicki, Janowski, Dudek.
  • Finał: Zmarzlik, Woryna, Piotr Pawlicki, Bewley.

Najlepszy czas dnia: 58,12 sek. Bartosz Zmarzlik w VI wyścigu.
Sędziował: Michał Sasień (Gdańsk).
Widzów: 10 tysięcy.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ O EDWARDZIE JANCARZU:

od 12 lat
Wideo

Wspaniałe show Harlem Globetrotters w Tauron Arenie Kraków

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Bartosz Zmarzlik w memoriale Edwarda Jancarza szybki jak zajączek. Nie dogoniły go żużlowe charty - Gazeta Lubuska

Wróć na kostrzynnadodra.naszemiasto.pl Nasze Miasto